Moja przygoda z muzyką
...
... rozpoczęła się dość
wcześnie, gdy miałem zaledwie cztery lata, kiedy to
rodzice zdecydowali o mojej nauce gry na pianinie.
W wieku 10 lat zapisali mnie do Szkoły Muzycznej.
Moim pierwszym własnym komputerem za pomocą
którego próbowałem sklecić jakieś proste kawałki
techno była Amiga 500. Zmostkowane 2 kanały stereo
dawały 4 mono - jakość sampli 8-bit, 22kHz, pamięć
0,5MB i program "Protracker" otworzył przede mną
nowe możliwości w komponowaniu. Na początek
wystarczyło, ale już po kilku miesiącach chciałem
mieć komputer z większą pamięcią, lepszą jakością
próbkowania, bogatszym programem. Kupiłem więc
„peceta”. W wieku 18 lat tworzyłem już na Cyrix’ie
166 z 32MB Ramu, kartą dźwiękową Sound Blaster AWE
64 16-bit i 44 kHz. Za pomocą programu „Fasttracker”
powstały np. covery „Money for Nothing” i „Harley”.
Program ten, niestety, nie dosyć że pracował w
środowisku Dos’a, to nie posiadał kompletnie żadnej
syntezy. Stąd też postanowiłem przerzucić się na
programy pod Windę. W ten sposób poznałem "Rebirtha
338", "Madtrackera", "Fruity Loops" i oczywiście
masę programów do obróbki dźwięku, jak "Adobe
Audition" (dawniej "Cool Edit"), czy "Sound Forge".
Obecnie jeśli chodzi o muzykę, zajmuję się produkcją
podkładów i ścieżek dźwiękowych do filmów. Dziś z
czystym sumieniem mogę polecić wszystkim funkcjonalny, intuicyjny i szybki sequencer - FL
Studio, po za tym z rodziny instrumentów VST polecam
produkty ReFX - Nexus, Vanguard, a także najbardziej
realistyczne na rynku banki brzmieniowe takich firm, jak Spectrasonics, czy East
West Quantum Leap...